Na lunch, niedzielne śniadanie, na obiad, kolację. W zasadzie o każdej porze dnia można zjeść frittatę. Frittata po włosku, albo po hiszpańsku tortilla. Bądź omlet, jak kto woli. Robi się ją bardzo prosto, a w środku może być w zasadzie wszystko. Ja akurat pod ręką miałam łososia, cukinię, pora i rukolę.
Składniki:
- 4-5 jajek
- upieczony lub grillowany filet z łososia
- cukinia, pokrojona i lekko podsmażona na odrobinie oliwy
- coś zielonego – szczypior, natka, koperek, rukola, szpinak, albo wszystkiego po trochu
- czosnek, 2 ząbki
- cebula lub por (opcjonalnie) – uduszone
- oliwa
- sól i pieprz
Przygotowanie:
Rozkłócić jajka z w dużej misce, do środka wrzucić pozostałe składniki, wymieszać i przelać wszystko na rozgrzaną patelnię z odrobiną oliwy. Smażymy na bardzo wolnym ogniu, aż jajka się zetną, czyli jakieś 10 minut. Nie mieszamy. Trzeba uważać, żeby się nie przypaliło. Gdy jajka są ścięte, przy pomocy talerza energicznym ruchem odwracamy omlet na drugą stronę i zsuwamy z talerza z powrotem na patelnię. Smażymy jeszcze chwilkę.
Można też frittatę upiec w piekarniku, odpada wtedy przewracanie jej na drugą stronę.